12 maja 2008

"Z niczego nie ma nic"





Teatr Korez Katowice









Spektakl:
CHOLONEK, CZYLI DOBRY PAN BÓG Z GLINY





Przedstawienie w reżyserii Mirosława Neinerta i Roberta Talarczyka.



"Cholonek" w Teatrze Korez to udany i sprawnie zrealizowany spektakl, który - podobnie jak literacki pierwowzór - jednym po prostu będzie się podobać, a innych zmierzi dosłownością.





Rewelacyjna jest scenografia autorstwa Ewy Sataleckiej w postaci kuchennego kredensu, który jest "wielokrotnie złożony", i który można jednym ruchem zmienić w kwitnącą łąkę lub ścianę oblepioną podobiznami Hitlera. Doskonale wzbogaca mało wdzięczną przestrzeń sceny Teatru Korez.

Skupieni pod tym kredensem ludzie wyjęci są jakby z prawdziwego domu w robotniczym osiedlu.



Opowieść o dwóch rodzinach Cholonkach i Świętkach to historia o ludziach biednych, niewykształconych, ale mających swoje zasady, wychowanych według pewnych wzorców. Widzimy zderzenie różnic pokoleniowych, ale także różnic zdań (głównie dotyczących wyboru odpowiednich kandydatów na mężów dla córek) w małżeństwie.



Niesamowicie budowany nastrój, genialna gra aktorów, wprowadza nas w to co dzieje się na scenie. Oglądając spektakl ma się wrażenie jakby się samemu przeżywało tragedie i radości bohaterów. Ukazanie rozdarcia pomiędzy perspektywą wyrwania się z nędzy poprzez zmianę przynależności narodowej, a zamanifestowaniem własnej niezależności poprzez pozostaniem komunistą. Radzenie sobie z otaczającą rzeczywistością poprzez nadmierne picie według zasady "Spirytus jest dobry na wszytsko"

"Cholonek" to galeria postaci wyrazistych, nieraz karykaturalnych ale także bardzo realistycznie oddających charakter rodziny z familoków.

Grażyna Bułka w roli pani Świętkowej, kobieta dobra i ciepła. Nieodrodne jej córy: Michcia - Ewa Grysko i Tekla - Izabella Malik, mają bardzo różne charaktery. Stanik Cholonek to rola najtrudniejsza. Aktor jednak podołał zadaniu i doskonale wcielił się w swojego bohatera, który ma spore ambicje, ale mniejszy rozum, i nie przewiduje skutków przekwalifikowania się na Niemca. Groteskową postać Detleva odegrał z poświęceniem Dariusz Stach - tego bohatera żaden sposób nie da się polubić. Starego Świętka, niesamowicie spokojną osobę, zagrał Mirosław Neinert.


Spektakl z początku bawi, odnosi się wrażenie że przez dwie godziny jego trwania będziemy się śmiać, gwałtowne wprowadzenie nastroju grozy potęgowane jest właśnie poprzez kontrast z sielankowymi pierwszymi scenami i brakiem stopniowania emocji. W jednej scenie się śmiejemy w następnej zaś ogarnia nas strach gdy przy zgaszonych światłach słyszymy samoloty i wybuchy, czyli początek wojny.
Pomimo iż całość trwa ponad dwie godziny cały czas czujemy napięcie i mamy świadomość, że w każdej chwili może nas coś zaskoczyć.



Dla zainteresowanych:
"Cholonka" można zobaczyć jeszcze w teatrze Korez w poniedziałek 26 maja o 18:00 i w sobote 31 maja o 12:00

37 komentarzy:

  1. Musi być ciekawe to przedstawienie.

    Chodzi u mnie mi o to zdjęcie lalki.

    OdpowiedzUsuń
  2. poor families but different.
    Families and marriages of young women.
    There Nazism. E 'imminent German occupation ... there is the desire for freedom.
    There is a desire to escape from poverty.
    And all this is theatre with its tensions, emotions, expectations.

    And 'the little that I understand.

    A large Polish, a great man, Pope John Paul II loved the theatre ..


    Very beautiful photo. Congratulations!

    OdpowiedzUsuń
  3. A jak Ci się to zdjęcie podoba?

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu Twojego komentarza jest mi bardzo miło i to takie pozytywne na temat mojej pracy. Mam nadzieje, ze znalazłaś już maila u siebie ode mnie a jak nie to zajrzyj.

    OdpowiedzUsuń
  5. The photos help to understand the text.

    Words you do not understand explanation found in the photos.

    Differences between families, the impending war are well represented in the pictures.

    The dark, the crucifix, the swastika of the Nazis telling than words.

    Hello and thanks for listening

    OdpowiedzUsuń
  6. Lepsze to niż nic.

    Ale ja widzę, że Ty tu poważne rozmowy po angielsku prowadzisz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak na to patrzę przypomina mi się piątek.

    Widziałaś zdjecia na mailu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak to pozostałość po sałacie.

    Piątek dlatego, że miałam ustną maturę z angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie miałam tylko ten jeden z angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie. Dopiero będę miała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale wiesz, ze ja mam tą idiotyczną nową maturę.

    OdpowiedzUsuń
  12. To wtedy najpierw ustne potem pisemne są nierealne. Zaczyna się polskim pisemny i potem dopiero się wszystko zaczyna. To wychodziło by na to, że miałaś ustne w kwietniu przed końcem szkoły jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  13. To tak dośćrkzpze dziwacznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie to do tej pory się nic kupy nie trzyma przy tej maturze. To jest taki bełkot i w sumie ona straciła swój urok.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, ale patrząc na maturę z matematyki naszą i w Wielkiej Brytanii to i tak nasza według nich była by kosmiczna. Jeszcze daleko nam do ich poziomu względem tego. Polska po prostu chyba też ma być krajem gdzie uczy się bardziej praktycznych rzeczy. W końcu przecież nie każdy musi mieć studia. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  16. Popatrz co dzieje sie za tymi granicami gdzie jest ta minimalizacja. Czy tam ludzie są nieszczęśliwi? U nas jest chyba jednak za duży nacisk na ogólne wykształcenie i coś w stylu mieć pojecie nie wiadomo jak wielkie o wszystkim. Wiesz z przedmiotów, które ucznia nie interesują jest coś w stylu zakuć, zdać, zapomnieć. Co mi po szerokiej wiedzy z biologi jak ja i tak nic nie pamiętam z niej? To jest po prostu chore zachowanie byle by zdac ten przedmiot i tyle. Taka wiedza nie jest mi potrzebna do funkcjonowania bo ja lekarzem nie będę i nie do mnie należy wiedzieć co mi dolega. Tego jest zdecydowanie za dużo. Wydaje mi się, że gdyby było mniej może uczniowi łatwiej było by się zastanowić co chce dalej roić. Tak to raczej tylko myślenie byle by przejśc tą szkołę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tylko dziwne jest to że oni z tym swoim "dennym" minimum prosperują coraz lepiej a Pułaska pada. Chyba tak być nie powinno. Gdzie jest luka?

    OdpowiedzUsuń
  18. A polityka nie ma nic wspólnego z wykształceniem?

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy miarą inteligencji jest poziom posiadanego wykształcenia?

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba to głównie zależy od człowieka i jego chęci interesowania sie tym co dzieje się w koło niego. Gdyby ktoś chciał tak na prawdę coś zdziałać to wiele mu nie trzeba tylko własne chęci i otworzenie oczu.
    Co z tego, ze ktoś skończy studia jak i tak pozostanie takim samym człowiekiem którym był a czasem nawet staje sie gorszym.
    Na przykład w Stanach idą na studia nieliczni a u nas to jakiś chory wymóg już prawie sie staje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tylko tam są coś w stylu kursu przygotowującego do zawodu a u nas kobylaste 5 letnie studia.
    Żeby jeszcze w Polsce większość ludzi pracowała w swoich wyuczonych zawodach to było by lepiej. Pomijam już fakt godziwej zapłaty za tą pracę.
    Każdy kraj ma swoje plusy i minusy, ale u nas na prawdę żyje sie na niskim standardzie.
    Wczorajszy taki mały bilans mój wyszedł, ze żyjemy na 1/4 standardu takiego na którym żyją ludzie w Niemczech.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jeszcze nie mogę tego zrozumieć jak mojemu koledze opłacało się wrócić na weekend z Londynu do domu. Taki sobie loncik samolotem w obie strony.
    Albo innemu w Niemczech kupić 4 i pół letni samochód za jego 3 miesięczną pensję.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tam jak dobrze pójdzie to sie stąd wyniosę. Może we Włoszech zamieszkam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Niczym.
    Mój mąż będzie zarabiał.
    Ja może jakiś sklepik otworzę aby się nie nudzić.

    OdpowiedzUsuń
  25. ało realne marzenia, ale są.
    Tak po za tym chyba czas u mnie na nowy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dzisiaj złapię wiatr w żagle to moze mnie natchnienie i coś napisze. hehe...

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiesz myślałam, ze wymyślenie nowego wpisu będzie prostsze niż to się teraz okazuje. :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Moje w sumie zdjęcia na bloga sie nie nadają bo nawet po zmniejszeniu są jeszcze zbyt wielkie i wyglądają obrzydliwie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Najpierw musiałam je wrzucić na inną stronę z niej je ściągnąć i wykadrować.

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam za dobry aparat na publikacje zdjęć w ograniczonym internecie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Po co robisz format. Opuścisz mnie.

    Ja mam do opracowania motyw arkadii.

    OdpowiedzUsuń
  32. To chyba Twój komputer nadaje sie już do informatyka lub w łatwiejszy i szybszy sposób na złom.
    Jaki masz system operacyjny?

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciul z ta siecią u mnie i tak ona nie działa przez antywirusa.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiem jak to wychodzi cenowo, ale wiem, ze po moim otoczeniu wersja Home nie krąży więc wychodzi na to ze ciężko dostępny. hehe...

    OdpowiedzUsuń
  35. Tego nikt kopiować nie chce. Miałam w ręku kopie "zapasową". To mało kto chce mieć na komputerze.
    Sam książę nie przyjdzie jeżeli się za nim nie rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak idiota kopiował to nie zadziała. Miałam kopie i widziałam, ze działa. Kochana gdyby tak na to patrzeć to żaden system inni niż Linux by nie działał. Jest wiele sztuczek aby wszystko działało.

    OdpowiedzUsuń